Kreator etykiet – darmowy on-line

Jeśli robisz sam piwo/wino/nalewki/przetwory z owoców i warzyw to dla porządku warto opisać co znajduje się w butelce czy słoiku.

Strona w linku daje możliwość wygenerowania wzoru etykiety całkowicie za darmo. Plik generowany jest w formacie  PDF. Wystarczy wydrukować na papierze samoprzylepnym i przykleić na szkło.

http://portalkucharski.pl/labels/design

Na kartce A4 mieści się 9 etykiet o wymiarze 6×9 cm

Bułki na hamburgery – czy to możliwe do zrobienia w domu?

Ależ tak….

Przepis znalazłem w sieci – adresu nie pamiętam.

 

czas: ok. 2 h (wraz z wyrastaniem i pieczeniem) liczba porcji: mi wychodzi 6-8, choć na stronie było 12, kwestia wielkości

Składniki:

680 g mąki pszennej (typ 480)
200 ml mleka
ok. 200 ml wody
2 łyżeczki cukru
7 g drożdży suchych lub 14 g świeżych
2 łyżki masła (rozpuścić w rondelku)
1 łyżeczka soli

plus:

jajko do posmarowania
sezam

 

Przygotowanie bułeczek hamburgerowych

Krok 1:
Do miski wkładamy wszystkie składniki na bułeczki. Jeśli używamy świeżych drożdży, to je po prostu wkruszamy, a gdy suchych, to je wsypuję. Masło rozpuszczamy w rondelku, zanim dodamy do reszty. Wszystko mieszamy, a następnie przekładamy na stolnicę i wyrabiamy. Ciasto dość łatwo się wyrabia, gdyby jednak było oporne, to troszkę można podsypać mąką.

Krok 2:
Ciasto wkładamy do miski, przykrywamy folią spożywczą (tak troszkę nieszczelnie), a następnie ściereczką i odstawiamy w ustronne miejsce na 1 h, aby wyrosło.

Krok 3:
Wyjmujemy wyrośnięte ciasto, chwilkę wyrabiamy, a następnie dzielimy na porcje

Krok 4:
Z każdej części formujemy kulkę. Ja zbieramy brzegi i podwijamy tak, jakbym łączyła sakiewkę. Dzięki temu, bułeczki będą równe i ładnie naprężone. Następnie spłaszczamy je na placuszki. Nie bójcie się spłaszczać, one potem i tak wyjdą wyrośnięte.

Krok 5:
Odstawiamy pod ściereczką na 40 minut, by podrosły.

Krok 6:
Wyrośnięte bułki leciutko spłaszczamy, ale leciutko. Smarujemy rozkłóconym jajkiem i posypuję sezamem. Wstawiamy do nagrzanego do 200°C piekarnika i pieczemy przez 15 minut. Zaraz po wyjęciu bułeczki będą miały lekko sztywną powłoczkę, ale gdy chwilkę „odtajają”, to będą mięciutkie, więc nie martwcie się. Bułeczki najlepsze są w dniu pieczenia, ale potem przez kolejne 2–3 dni można je łatwo odświeżyć. Wystarczy skropić delikatnie wodą każdą bułeczkę i wstawić na 1–2 minuty do gorącego (na przykład nagrzanego do 150°C) piekarnika. Gotowe.

Nie chcę alarmu w domu, ale chcę w altanie/garażu/rowerowni, itd.

Bywa i tak. Najczęściej ma to być rozwiązanie proste, a jak będzie tanie to będzie genialnie. I tak też się da.

Jeśli nie mamy możliwości połączenia domu z dodatkowym budynkiem to możemy pokusić się o rozwiązania mniej profesjonalne. Założenie jest takie że „system” ma nas w nocy obudzić. Choć za niewielkie pieniądze można zamontować coś co nas nad morzem powiadomi o włamaniu.

Jedną z opcji są urządzenia firmy EBS – seria PX. Uzbrojenie systemu można wykonać za pomocą pilota ( np. moduły firmy Gorky lub Elmes ) bez czasu na „wejście/wyjście” lub za pomocą „ukrytego” przycisku w środku pomieszczenia z jakimś minimalnym czasem na wejście/wyjście. Do tego jakiś sygnalizator coby nas obudził i wkurzał sąsiadów oraz czujniki lub kontaktrony według potrzeb.

Pamiętać należy że „system” poza zasilaniem sieciowym powinien mieć zasilanie awaryjne w postaci akumulatora.

Takie rozwiązanie można zastosować również na ogródku działkowym jeśli posiada on doprowadzone zasilanie 230V.

Alarm – czy sąsiad będzie patrzył na mnie jak na wariata?

Pewnie tak. Ale… 90% przypadków jest takich, że alarm zakładany jest po włamaniu lub po próbie włamania. Niestety, to już jest za późno.  Więc nie ma co patrzeć na sąsiadów tylko montować systemy alarmowe.

Nie będziemy rozwodzić się nad wyborem systemu przez pryzmat producenta – tego nie da się tak szybko omówić. Zajmiemy się czym innym… Często jest tak,  że nie zakłada się alarmu, bo „i tak nikt nie przyjedzie i nikogo nie złapią”. Coś w tym jest. Agencje Ochrony ( AO ) nie stacjonują w każdej wiosce. Płacenie za patrole specjalnie dla nas jest bez sensu. Jest jednak druga strona medalu. Wyjąca syrena spłoszy włamywacza, zwróci uwagę sąsiadów. Można też założyć alarm, który powiadomi NAS poprzez SMS, że coś się dzieje w domu. Wtedy nawet będąc na wakacjach za granicą możemy poprosić kogoś aby obejrzał co się stało.

Zawsze lepsze to niż przyjazd do spustoszonego domu.

Chleb nasz powszedni — zrób to sam.

Przepis znaleziony w sieci – nie wyważam otwartych drzwi 🙂

SKŁADNIKI

-2/3 kg mąki pszennej (można dać tortową)
-25 g świeżych drożdży
-1 łyżka cukru
-2 płaskie łyżeczki soli
-2 łyżki oleju
-2 szklanki ciepłej wody (dobrze ciepłej ale nie gorącej)

 

Drożdże rozpuszczamy w wodzie i dodajemy resztę składników. Mieszamy i miskę zawijamy folią i wstawiamy na noc do lodówki.
Następnego dnia rano podsypujemy obficie blat mąką i wykładamy ciasto i zagniatamy.

Odstawiamy je na 30 minut do wyrośnięcia.

Następnie piekarnik nastawiamy na 220 stopni i wstawiamy do niego naczynie żaroodporne w którym będziemy piec chleb
UWAGA naczynie z pokrywą około 3L

Do gorącego naczynia dajemy ciasto. Należy uważać, żeby się nie poparzyć.

Przykrywamy naczynie i obniżamy temperaturę do 200 stopni. Pieczemy 30 minut następnie ściągamy pokrywę i pieczemy jeszcze 20 minut.

 

Wyciągamy chleb, studzimy i gotowe 🙂